Świat stoi na skraju zagłady. Znowu. Przyszłość całej cywilizacji wisi na włosku. Znowu. Tym razem chodzi o ogromną i ogromnie złośliwą kosmiczną asteroidę, która z pośród miliardów krążących w przestrzeni kosmicznej obiektów za cel wybrała sobie naszą małą, błękitną planetkę. Wszystkie narody świata błądzą bezradnie, niczym dzieci we mgle, niezdolne do niczego, poza skuleniem się w kąciku i pochlipywaniem z cicha. Lecz nie traćcie nadziei. Jest jeden naród, któremu niestraszne niebezpieczeństwa, i który dumnie prężąc pierś bohatersko stanie w obronie całego świata. Hurra, Amerykanie przybywają z odsieczą! wizualna strona filmu została dopracowana w najmniejszych szczegółach, dzięki czemu możemy cieszyć oczy wieloma niesamowitymi i dynamicznymi scenami. W tym samym czasie, gdy nasz biedny narząd wzroku dwoi się i troi, aby nadążyć na pomysłami reżyserami, nasze uszy bombardowane odpowiednią muzyką - schematyczną (wszyscy to kochamy), oklepaną i nieprzyzwoicie patetyczną. Michael Bay lubi takie tło dla swoich filmów, więc taki wybór musiał być dobry. Nie mógł się przecież pomylić!
wtorek, 22 czerwca 2010
Armagedon
Świat stoi na skraju zagłady. Znowu. Przyszłość całej cywilizacji wisi na włosku. Znowu. Tym razem chodzi o ogromną i ogromnie złośliwą kosmiczną asteroidę, która z pośród miliardów krążących w przestrzeni kosmicznej obiektów za cel wybrała sobie naszą małą, błękitną planetkę. Wszystkie narody świata błądzą bezradnie, niczym dzieci we mgle, niezdolne do niczego, poza skuleniem się w kąciku i pochlipywaniem z cicha. Lecz nie traćcie nadziei. Jest jeden naród, któremu niestraszne niebezpieczeństwa, i który dumnie prężąc pierś bohatersko stanie w obronie całego świata. Hurra, Amerykanie przybywają z odsieczą! wizualna strona filmu została dopracowana w najmniejszych szczegółach, dzięki czemu możemy cieszyć oczy wieloma niesamowitymi i dynamicznymi scenami. W tym samym czasie, gdy nasz biedny narząd wzroku dwoi się i troi, aby nadążyć na pomysłami reżyserami, nasze uszy bombardowane odpowiednią muzyką - schematyczną (wszyscy to kochamy), oklepaną i nieprzyzwoicie patetyczną. Michael Bay lubi takie tło dla swoich filmów, więc taki wybór musiał być dobry. Nie mógł się przecież pomylić!
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz